poniedziałek, 15 grudnia 2008






loooong long time ago....
Kazimierz 2003...
piękne, młode...
intelektualistki...
:)

czwartek, 11 grudnia 2008

gdzie są wszyscy???

cisza cisza jak makiem zasiał... kurze i pajęczyny się tu niedługo zaglęgną, wszyscy się zajeli pielęgnacją swoich fejsbukowych profili...bo nasza klasa to juz passe passe...:)
ja mam jak zwykle długą liste skarg i zażaleń do całego świata, ludzkiej głupoty i bezmyślności no i oczywiście do samej siebie również...a moze i przede wszystkim...do samej siebie...
świąteczna atmosfera, którą kipi całe otoczenie po troszę mi udzieliła...mam jednak nadzieję, że do amoku konsumpcyjnego nie dojdzie...
jakies postanowienia noworoczne??? proroctwa, czy też przepowiednie...na 2009?
ja jednego jestem pewna...łatwo nie będzie...ech...

wtorek, 11 listopada 2008

nowy cykl ZACYTUJ:
Kozebka :
(wychodząc z knajpy po jednym drinku barmańskim wszyscy)
to my będziemy musiały pojechać na Antarktydę,
żeby znaleźć swoje Eskimoski,
robić z nimi noski noski

wtorek, 28 października 2008

ohyyyda...chce na Ibize!!!

za oknem ohyda, zimno zimno...za biurkiem ohyda...nie chce mi sie nic a nic...dobrze, że nie ma natłoku ludzi, nie trzeba sie sztucznie uśmiechać...
pozytywne nastawienie niczym bańka mydlana...bąbelek...pękło...pęk pęk...nie wiem z czego robią teraz kubki, ale herbata szybko stygnie...gdzie się podziała radość życia i wola działania?? ktoś wie może...?? a mówi się, że zakochani widzą słonie...
agrhhh...

czwartek, 9 października 2008

z cyklu porady całkiem banalne - bo trzeba posiadać jakiś cel...

słońce, jesienne słońce w jesiennym Wrocławiu...
ukochany Kraków wybaczy, ale Wrocław jest tak urokliwy, że nie sposób nie wydać z siebie choć kilkunastu ochów i achów....
...w to słoneczne popołudnie przycupnęłam na ławce w parku....puszczając z dymem agresję, wkurzenie, rozżalenie i inne negatywne emocje siedzące aktualnie w mojej głowie...iiii....nic mnie nie olśniło, nie walnęło z nagła w głowę...po prostu uświadomiłam sobie to, co teoretycznie wiedziałam, że nie ważne co się dzieje dookoła, nie ważne, że jest tysiąc czynników niesprzyjających naszym planom....aczkolwiek sam fakt posiadania celu, planu jest bardzo budujący...."jest jedna rzecz dla której warto żyć: hip hop...i nie zmienia się nic" wolne żarty:)
tak czy siak....jeśli sytuacja przedstawia się nieciekawie i jesteśmy nawozem zamiasta na wozie proponuje uświadomić sobie NASZ CEL i to jak bardzo bardzo bardzo zależy nam na tym, żeby go osiągnąć, dotrzeć do niego, zrealizować...zwał jak zwał....
bo tylko głupiec powierza przyszłość w ręce losu/przypadku i pozostaje bierny....trzeba działać działać działać!!!
aaaa...no i wystawić się na słońce...niekoniecznie we wrocławskim parku...

wtorek, 7 października 2008

,,Lubie też kobiety - ale te ktore pija, przeklinają, są bystre, ktore szukają czegoś z beznadziejnym strachem że już tego nie odnajdą, z bezlitosnym zdecydowaniem; mówiące, że mimo to są w stanie ustać na nogach, z przeszłością niezbyt chwalebną i urokiem zrodzonym ze złamanego kiedyś brutalnie romantyzmu,,
to jest cytat z przemyśleń mniej lub bardziej zaprzyjaźnionego czlowieka...
komu się podoba ręka w góre :)

poniedziałek, 6 października 2008

MY

Tak na prawdę jakie my jesteśm ? hę? przez "ę" ? chciałbym tu przywołać takie stwierdzenie z jednego z polskich współczesnych fimów (nawet pomimo tego jak bardzo współczesne polskie kino odbiega od bycia określonym mianem "dobre"), a mianowicie : "... w życiu każdej kobiety przychodzi taki dzień kiedy nie cieszy jej nawet kolejna para butów kupionych po przecenie." Niestety muszę stwierdzić, iż powyższy prawie cytat jest trafny, gdyż sama - nawet JA - doświadczyłam tego na własnej skórze. Pytanie : To ile jeszcze tych par butów do szczęścia? Hę?

środa, 1 października 2008

no to pokrzyczę .... :O

Krzyczę :O ........ Krzyczę :O.......... hyhyhyhy

jesienny obibok

zdaje się, że ze względu na charakter wykonywanej przeze mnie pracy będę sama sobie posty tu pisać i komentować...jak nuda to nuda nuda...na całego...mam wrażenie, że juz wyczytałam cały internet...na papierosa tez nie pojde, bo nie pale...hyhy...zreszta papierosa pali sie góra 3 minuty...jej......pomyśleć, że niektórym brakuje doby :P hehehe....

wtorek, 30 września 2008

nocne problemy

nie trafiłam na noc do domu