za oknem ohyda, zimno zimno...za biurkiem ohyda...nie chce mi sie nic a nic...dobrze, że nie ma natłoku ludzi, nie trzeba sie sztucznie uśmiechać...
pozytywne nastawienie niczym bańka mydlana...bąbelek...pękło...pęk pęk...nie wiem z czego robią teraz kubki, ale herbata szybko stygnie...gdzie się podziała radość życia i wola działania?? ktoś wie może...?? a mówi się, że zakochani widzą słonie...
agrhhh...
wtorek, 28 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz