za oknem ohyda, zimno zimno...za biurkiem ohyda...nie chce mi sie nic a nic...dobrze, że nie ma natłoku ludzi, nie trzeba sie sztucznie uśmiechać...
pozytywne nastawienie niczym bańka mydlana...bąbelek...pękło...pęk pęk...nie wiem z czego robią teraz kubki, ale herbata szybko stygnie...gdzie się podziała radość życia i wola działania?? ktoś wie może...?? a mówi się, że zakochani widzą słonie...
agrhhh...
wtorek, 28 października 2008
sobota, 25 października 2008
czwartek, 9 października 2008
z cyklu porady całkiem banalne - bo trzeba posiadać jakiś cel...
słońce, jesienne słońce w jesiennym Wrocławiu...
ukochany Kraków wybaczy, ale Wrocław jest tak urokliwy, że nie sposób nie wydać z siebie choć kilkunastu ochów i achów....
...w to słoneczne popołudnie przycupnęłam na ławce w parku....puszczając z dymem agresję, wkurzenie, rozżalenie i inne negatywne emocje siedzące aktualnie w mojej głowie...iiii....nic mnie nie olśniło, nie walnęło z nagła w głowę...po prostu uświadomiłam sobie to, co teoretycznie wiedziałam, że nie ważne co się dzieje dookoła, nie ważne, że jest tysiąc czynników niesprzyjających naszym planom....aczkolwiek sam fakt posiadania celu, planu jest bardzo budujący...."jest jedna rzecz dla której warto żyć: hip hop...i nie zmienia się nic" wolne żarty:)
tak czy siak....jeśli sytuacja przedstawia się nieciekawie i jesteśmy nawozem zamiasta na wozie proponuje uświadomić sobie NASZ CEL i to jak bardzo bardzo bardzo zależy nam na tym, żeby go osiągnąć, dotrzeć do niego, zrealizować...zwał jak zwał....
bo tylko głupiec powierza przyszłość w ręce losu/przypadku i pozostaje bierny....trzeba działać działać działać!!!
aaaa...no i wystawić się na słońce...niekoniecznie we wrocławskim parku...
ukochany Kraków wybaczy, ale Wrocław jest tak urokliwy, że nie sposób nie wydać z siebie choć kilkunastu ochów i achów....
...w to słoneczne popołudnie przycupnęłam na ławce w parku....puszczając z dymem agresję, wkurzenie, rozżalenie i inne negatywne emocje siedzące aktualnie w mojej głowie...iiii....nic mnie nie olśniło, nie walnęło z nagła w głowę...po prostu uświadomiłam sobie to, co teoretycznie wiedziałam, że nie ważne co się dzieje dookoła, nie ważne, że jest tysiąc czynników niesprzyjających naszym planom....aczkolwiek sam fakt posiadania celu, planu jest bardzo budujący...."jest jedna rzecz dla której warto żyć: hip hop...i nie zmienia się nic"
tak czy siak....jeśli sytuacja przedstawia się nieciekawie i jesteśmy nawozem zamiasta na wozie proponuje uświadomić sobie NASZ CEL i to jak bardzo bardzo bardzo zależy nam na tym, żeby go osiągnąć, dotrzeć do niego, zrealizować...zwał jak zwał....
bo tylko głupiec powierza przyszłość w ręce losu/przypadku i pozostaje bierny....trzeba działać działać działać!!!
aaaa...no i wystawić się na słońce...niekoniecznie we wrocławskim parku...
wtorek, 7 października 2008
,,Lubie też kobiety - ale te ktore pija, przeklinają, są bystre, ktore szukają czegoś z beznadziejnym strachem że już tego nie odnajdą, z bezlitosnym zdecydowaniem; mówiące, że mimo to są w stanie ustać na nogach, z przeszłością niezbyt chwalebną i urokiem zrodzonym ze złamanego kiedyś brutalnie romantyzmu,,
to jest cytat z przemyśleń mniej lub bardziej zaprzyjaźnionego czlowieka...
komu się podoba ręka w góre :)
to jest cytat z przemyśleń mniej lub bardziej zaprzyjaźnionego czlowieka...
komu się podoba ręka w góre :)
poniedziałek, 6 października 2008
MY
Tak na prawdę jakie my jesteśm ? hę? przez "ę" ? chciałbym tu przywołać takie stwierdzenie z jednego z polskich współczesnych fimów (nawet pomimo tego jak bardzo współczesne polskie kino odbiega od bycia określonym mianem "dobre"), a mianowicie : "... w życiu każdej kobiety przychodzi taki dzień kiedy nie cieszy jej nawet kolejna para butów kupionych po przecenie." Niestety muszę stwierdzić, iż powyższy prawie cytat jest trafny, gdyż sama - nawet JA - doświadczyłam tego na własnej skórze. Pytanie : To ile jeszcze tych par butów do szczęścia? Hę?
środa, 1 października 2008
jesienny obibok
zdaje się, że ze względu na charakter wykonywanej przeze mnie pracy będę sama sobie posty tu pisać i komentować...jak nuda to nuda nuda...na całego...mam wrażenie, że juz wyczytałam cały internet...na papierosa tez nie pojde, bo nie pale...hyhy...zreszta papierosa pali sie góra 3 minuty...jej......pomyśleć, że niektórym brakuje doby :P hehehe....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)